Poślubiłam przyjaciółkę z dzieciństwa z sierocińca – następnego ranka pukanie do drzwi zmieniło wszystko

Pewnego popołudnia usiadłem obok niego z książką i zażartowałem: „Skoro pilnujesz okna, powinieneś dzielić z nim widok”.

Spojrzał na mnie i powiedział: „Jesteś nowy”.

„Wróciłam” – powiedziałam. „Jestem Claire”.

„Noe.”

Od tego momentu byliśmy nierozłączni.

Dorastanie razem oznaczało obserwowanie siebie nawzajem w każdej wersji – gniewnej, cichej, pełnej nadziei, rozczarowanej. Kiedy pary zwiedzały dom, nie zawracaliśmy sobie głowy nadzieją. Wiedzieliśmy, że chcą kogoś łatwiejszego. Kogoś bez wózka inwalidzkiego. Kogoś bez teczki pełnej nieudanych rekrutacji.

Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.