Ekran znów się rozświetlił. Rozmowa wideo: Renee.
Szybko otarłam łzy i spróbowałam się uśmiechnąć. „Nie uwierzysz, jaki koszmarny klient nam się dzisiaj przytrafił” – zaczęła, po czym zmrużyła oczy i spojrzała na ekran. „Czekaj. Czemu masz czerwone oczy?”
„Kroiłam cebulę” – skłamałam. „Nic wielkiego”.
„Lauren” – powiedziała nagle ostrym głosem. „Znam cię od dwunastu lat. Co Nolan zrobił tym razem?”
Pod jej spojrzeniem mur we mnie pękł. Opowiedziałem jej wszystko, krótkimi, urwanymi zdaniami: o trzeciej podróży, o wymówkach przez lata, o pogawędce grupowej, o pieczonej jagnięcinie w koszu.
„Czuję się jak jakiś żart” – wyszeptałam. „Jakbym po prostu… tam była”.
„Żart? Nie” – powiedziała. „Żartem jest twój mąż i jego rodzina. Lauren, obudź się. Ci ludzie nie traktują cię jak rodziny”.
Zamilkłem. W głębi duszy już wiedziałem. Po prostu nie chciałem tego powiedzieć na głos.
„Pamiętasz” – zapytała cicho Renee – „tę intercyzę, którą podpisałeś? I papiery dotyczące domu?”
Zmarszczyłam brwi. „Jasne. Intercyza, bo taka była „tradycja” w jego rodzinie. I dom – moi rodzice dali nam zaliczkę w prezencie ślubnym. Teraz jest na nasze oboje”.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.