Dom, który kiedyś emanował emocjonalnym szronem, jest teraz Domem Rozgrzewki – schroniskiem zimowym i ośrodkiem społecznościowym dla seniorów. Skradzione pieniądze mojej babci zostały odzyskane i przerobione na coś, z czego byłaby dumna. Rzuciłam pracę w szpitalu i prowadzę ośrodek na pełen etat. Lily zajmuje się zbiórką funduszy i działalnością społeczną. A moja mama, która ma teraz sześćdziesiąt dwa lata i jest trzeźwa, koordynuje wolontariuszy. Jest tam codziennie, układa towary na półkach, parzy kawę i słucha samotnych głosów.
Zasłużyła na nadzorowany czas z Dannym – jedno popołudnie w miesiącu. Pieczą ciasteczka, dekorują pierniki albo czytają. Nigdy nie naciska na więcej. Po prostu pojawia się punktualnie, z czystymi rękami i łagodnym spojrzeniem.
Moja relacja z nią jest… funkcjonalna. Mogę z nią współpracować. Potrafię docenić jej wysiłek. Ale ta część mnie, która kiedyś pragnęła jej aprobaty, schowała się za zamkniętymi drzwiami. Wybaczyłem jej wystarczająco dużo, by iść naprzód. Zaufanie to inna sprawa. Może kiedyś nadejdzie, a może nie. Tak czy inaczej, mogę z tym żyć.
W zeszłą Wigilię, dwa lata po otwarciu Domu Rozgrzewki, byłem w kuchni, kiedy zadzwonił telefon. To było więzienie.
„Dzwonimy, aby poinformować, że więzień Henry Bennett zmarł dziś rano. Zawał serca”.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.